„Przepraszam… Poruszam się na wózku inwalidzkim” – wyjaśniła cicho.
Fioletowe niebo. Krzywy dom. I trzy postacie w pobliżu, trzymające się za ręce.
Elena nie od razu zrozumiała, dlaczego piekły ją oczy.
Być może dlatego, że po raz pierwszy od dłuższego czasu nie czuła się złamana.
Już... w drodze.