„Przepraszam… Poruszam się na wózku inwalidzkim” – wyjaśniła cicho.

„Wiesz” – powiedział w końcu – „myślałem, że to będzie tylko randka. Ale okazało się… jakbyśmy spotkali się przypadkiem na rozdrożu, gdzie nasze losy postanowiły potoczyć się w tym samym kierunku”.

Elena poczuła, jak cicha, ostrożna nadzieja narasta w jej piersi. Tę samą nadzieję, którą tłumiła przez tyle lat.

„Rozdroża zazwyczaj budzą strach” – powiedziała.

„Tak” – zgodził się. „Ale czasami właśnie tam zaczyna się droga do domu”.

Lily wzięła rysunek.