„Przepraszam, wybrałam zły numer”: Zdesperowana matka wysłała wiadomoś

Punkt krytyczny nadszedł pewnej burzliwej nocy miesiąc później. Santiago płonął gorączką. Temperatura wynosiła 39,5 stopnia Celsjusza. Ataki gorączki. Przerażona María Isabel biegła w deszczu, szukając taksówki, która nie zatrzymała się w nocy w tej okolicy. Wybrała numer Gustavo.

Przyjechał w 15 minut, przekraczając wszelkie ograniczenia prędkości. Zobaczył ją przemoczoną, płaczącą na chodniku z wrzącym opakowaniem w ramionach. Wysiadł z samochodu, wziął ją i dziecko na ręce i pojechał do najbardziej ekskluzywnego prywatnego szpitala w mieście.

W poczekalni, podczas gdy lekarze stabilizowali stan Santiago, María Isabel przyglądała się sobie: mokre ubrania, stare buty, otoczona sterylnym luksusem. Czuła się mała, niegodna.

„Nie pasuję tutaj, Gustavo” – szlochał. „Spójrz na mnie. I spójrz na siebie. To błąd. Ty grasz u siebie, a ja żyję w koszmarze. Kiedy Santiago poczuje się lepiej, będziesz musiał odejść. Nie mogę ci już zawdzięczać życia”.

Gustavo chwycił ją za ramiona, zmuszając, by na niego spojrzała. Jej zielone oczy błyszczały.

„Myślisz, że robię to z litości?” – powiedział z intensywnością, która ją przeraziła. „Myślisz, że odwołuję spotkania, żeby posiedzieć w parku u Doktorów z litości?”

„To dlaczego?” krzyknęła. „Nic na nas nie zyskasz!”