„Bo zwrócili mi życie!” – wyznał, zniżając głos, z wilgotnymi oczami. „Przed tą wiadomością byłem duchem w drogim garniturze. Sprawiłaś, że poczułem się żywy. To nie dług, Isabel. To miłość. Jestem w tobie zakochany. I kocham to dziecko jak własne ciało i krew”.
Zapadła cisza, ale tym razem nie niezręczna. Była elektryzująca. María Isabel po raz pierwszy zobaczyła nie milionera, ale mężczyznę. Mężczyznę, który potrzebował miłości tak samo, jak ona potrzebowała ochrony.