„Przepraszam, wybrałam zły numer”: Zdesperowana matka wysłała wiadomoś

Serce Marii Elizabeth zabiło mocniej. Czyżby wybrał zły numer? Wstyd uderzył ją jak policzek. Poprosił nieznajomego o pieniądze. Ale potem rzeczywistość Santiago wzięła górę. Ledwo otworzył drzwi.

To, co zobaczyła, zaniepokoiło ją. Być może czekał na sąsiada albo kogoś z okolicy. Ale był tam wysoki mężczyzna, ubrany w proste ubranie, które znała z magazynów. Jego zielone oczy nie patrzyły na nią ani z litością, ani z melancholią. Patrzyły na nią z autentyczną, wręcz natarczywą troską.

Gustavo zobaczył młodą matkę. Miała głębokie cienie pod oczami, rozczochrane włosy i znoszony T-shirt, ale trzymała dziecko z niewzruszoną godnością. I zobaczył dom: czysty, niezwykle schludny, ale z każdego kąta krzyczała bieda.

"Czy mogę?" Gustavo pokazał torby, które trzymał w rękach.

María Isabel, pokonana, otworzyła drzwi.