Przez 12 lat opłacałam życie moich rodziców, a w rocznicę ślubu usłyszałam: „Wyrzućcie tego żebraka”. Następnego dnia odwołałam wszystko.

Pierwsza weszła moja mama.

Zapukała krótko, nerwowo, jakby moje drzwi były jej coś winne. Otworzyłem. Stała wyprostowana, zadbana, w beżowym płaszczu, który kupiłem jej w zeszłym roku.

— Zwariowałaś? — zapytała bez powitania. Co to znaczy? Rozbawiłaś nas!

Nie odpowiedziałem jej od razu. Wpuściłem ją, żeby zobaczyła, że ​​nie ma tam nic spektakularnego. Stół, laptop, kubek wody.

— Dwadzieścia dwa miliony lei, mamo — powiedziałem spokojnie. — To wszystko, co ci dałem przez 12 lat.