Przez 12 lat opłacałam życie moich rodziców, a w rocznicę ślubu usłyszałam: „Wyrzućcie tego żebraka”. Następnego dnia odwołałam wszystko.

Zaśmiała się krótko.

— I? To twój dług. Jesteśmy twoimi rodzicami.

— A ja jestem żebrakiem.

Jej twarz się zmieniła. Na chwilę. Potem znów stwardniała.

— Przesadzasz. To był żart.

— Nie, to była prawda.

Wyszedł, trzaskając drzwiami.

Wieczorem zadzwonił mój ojciec. Jego głos był zmęczony, lekko drżący.

— Mario… porozmawiajmy jak ludzie. Twoja matka się zdenerwowała, nie powinna była tego mówić.

— Czy powstrzymałbyś ją, gdybym tam był?