Przez plecy Krystyny przebiegł lodowaty dreszcz w tej samej chwili, gdy zrozumiała: coś w ich nowym, tak jasnym życiu poszło zupełnie nie tak. — Oddałem wypłatę mamie, ona jest mądrzejsza! — Świetnie, ja też oddałam. Swojej mamie.
To zaniepokoiło Mateusza. — Ty się obraziłaś czy co? Krystyna odwróciła się. W jej oczach nie było już zagubienia — tylko chłodna jasność. — Nie. Po prostu zrozumiałam, jak teraz u nas działa system finansowy. — I jak niby? — zapytał z wyzwaniem.
Krystyna spokojnie poszła do sypialni. Mateusz usłyszał, jak wysunęła się szuflada komody, zaszeleściły banknoty. Po minucie wróciła do kuchni i położyła na stole równą plik banknotów. — Oto moja wypłata. Właśnie wpłynęła na konto, po drodze ją wypłaciłam — powiedziała równo. Mateusz zmarszczył brwi. — I? Krystyna lekko się uśmiechnęła — uprzejmie, prawie czule.
— Jutro rano podjadę do mamy i jej oddam. Ona też jest mądra. Niech też zajmie się finansami. Widelec w ręce Mateusza zadźwięczał o talerz. — Ty mówisz poważnie? — Jak najbardziej. — To głupie — powiedział ostro.