Przez pomyłkę usiadła w pierwszej klasie z dzieckiem na rękach…

—Czy mówisz, że jesteś w niebezpieczeństwie?

„Mówię, że zazwyczaj nie latam bez środków bezpieczeństwa. A dziś postanowiłem to zrobić” – odpowiedział z gorzkim półuśmiechem. „To był błąd”.

Reszta lotu minęła w milczeniu i napięciu. Alejandro pisał kilka zaszyfrowanych wiadomości na laptopie. Catalina udawała, że ​​śpi, próbując wszystko przetworzyć.

Po wylądowaniu w mieście Meksyk, on wstał pierwszy.

„Pani Mendoza” – powiedział łagodnie. „Proszę pozwolić, że odprowadzę panią do wyjścia”.

— To nie jest konieczne, panie Rivas.

—Alejandro —sprostował.

Zawahała się, ale zgodziła się.

W hali przylotów dwóch mężczyzn w cywilnych ubraniach obserwowało ich z daleka. Alejandro zauważył ich natychmiast. Catalina dostrzegła to po ich sztywnej postawie.

„Nie patrz” – wyszeptał.

Serce Cataliny biło mocno.