-Czy…?
— Nie wiem. Ale nie zamierzam podejmować ryzyka.
-Czy…?
— Nie wiem. Ale nie zamierzam podejmować ryzyka.
W nieoczekiwanym momencie Alejandro chwycił torbę z pieluchami Cataliny.
—Chodź ze mną. Jakbyśmy byli rodziną.
Słowo to odbiło się echem w jej piersi.
Rodzina.
Szli razem. Mateo spał spokojnie, nieświadomy niewidzialnego niebezpieczeństwa.
Mężczyźni także zaczęli posuwać się naprzód.
Wtedy przed drzwiami wejściowymi zatrzymał się czarny SUV. Kierowca szybko wysiadł.
—Pan Rivas.
Alejandro otworzył tylne drzwi.
-Wsiadać.