Dni zamieniły się w tygodnie. Elisa została. Naprawiła płot z Ionem z wioski. Szyła ubrania. Uczyła dzieci pisać przy stole z kulawymi ludźmi. Poszła do ratusza. Pukała do drzwi.
Wtedy odkryła sekret.
Mężczyzna, który do niej napisał, nie szukał tylko żony. Szukał kogoś, kto zostanie z nią na dłużej. Wiedział, że jest chory. Wiedział, że może umrzeć. I postanowił wierzyć, że życzliwa kobieta zrobi to, czego on nie mógł.
Elisa płakała. Ale nie ze złości.