Mihai pospiesznie zszedł z jachtu, ściskając telefon w dłoni i pogrążony w chaosie myśli. Słońce paliło go w kark, ale już go nie czuł. Jedyną myślą, która rozbrzmiewała mu w głowie, był głos Any, ten, który tyle razy ignorował. Pojechał pierwszą taksówką na lotnisko, nie oglądając się za siebie.
Przez cały ten czas Elena siedziała na zimnym krześle w szpitalu, trzymając córkę za rękę. Ana była podłączona do aparatury, a jej klatka piersiowa powoli się unosiła. Lekarz powiedział jej, że była na skraju poważnego kryzysu stresowego, spowodowanego stresem emocjonalnym. Elena doskonale wiedziała, skąd się to bierze.