Przyłapałam mojego męża z przyszłą żoną naszego syna na kilka dni przed ślubem

Zamrugałam, jakby ktoś mnie uderzył w twarz. Słowa Andrieja początkowo nie mieściły się w mojej głowie. Unosiły się tam, ciężkie, lepkie, nie osiadając. Potem uderzyły mnie nagle, niczym zimna fala.

Poczułam, jak miękną mi kolana. Usiadłam na krześle, nie patrząc na oparcie. Szklanka, którą trzymałam, lekko zadrżała, a woda zataczała małe kręgi.

„Jak… od kiedy?” – zdołałam wyszeptać.

Andriej oparł się o stół, zgarbił ramiona. Nagle wyglądał na dziesięć lat starszy.