„Przynieście najdroższe wino” – powiedział biednie ubrany starzec

— Rozumiem — powiedział Alfred łagodnym tonem. — Jeśli nadal nie możemy zostać… Chciałbym tylko jednej rzeczy.

Gabi uśmiechnęła się krzywo.

— Co dokładnie?

— Przynieś najdroższe wino, jakie masz.

Po sali przeszedł szmer.

Kierownik krótko się roześmiał.

— Panie, chyba pan żartuje.

— Wcale nie żartuję — odpowiedział spokojnie Alfred. — Płacę mu.