„Przynieście najdroższe wino” – powiedział biednie ubrany starzec

Gabi wzruszyła ramionami, przekonana, że ​​starzec po prostu próbuje ratować twarz.

— Radu, przynieś. Skończmy to raz na zawsze.

Kelner wyszedł, czując ucisk w żołądku.

Kilka minut później wrócił z imponującą butelką.

— Wino kosztuje 4800 lei — powiedział cicho.

Alfred skinął głową.

— Idealnie.

Wyjął z kieszeni prostą wizytówkę, nic nadzwyczajnego, i podał jej ją.

Gabi wzięła ją, wciąż uśmiechając się ironicznie.

Podszedł do kasjera.

Potem jego uśmiech zgasł.

Sprawdził ponownie.

I jeszcze raz.