Rodzina mojego narzeczonego podczas rodzinnego obiadu żartowała ze mnie w każdym możliwym języku

Odstawiłem szklankę, a lekki brzęk szkła o blat stołu sprawił, że wszystkie oczy zwróciły się w moją stronę. Uśmiechałem się, ale we mnie wzbierała fala ciepła, siła, której nie czułem od dawna.

— Chciałbym też powiedzieć kilka słów — zacząłem spokojnym głosem.

Pani Popa i jej siostra wyprostowały się, zaskoczone. Reszta stołu ucichła. Tylko świetliki nad nami nadal tańczyły w powietrzu.