Rozwiedziony milioner odwoził swoją narzeczoną do domu, gdy nagle zoba

Na kolanach.

Płacz.

„To nie ja, Emiliano. Valéria mnie nienawidzi. Kłamie. Proszę, posłuchaj mnie… Ja…”

Ale nie pozwolił dokończyć.

Oślepiony gniewem, dumą i upokorzeniem, odwrócił się do niej plecami.

„Wynieście ją z mojego domu” – rozkazał ochroniarzom. „I koniecznie wyjdźcie bez grosza”.

Nie zrozumiała, co miał na myśli tamtej nocy.

Nigdy nie dał mu szansy.

[…]Dwa dni później prywatny detektyw Ignacio Vargas wszedł do biura Emiliano z czarną teczką.

„Znalazłem wszystko.

Akty urodzenia: dwoje dzieci, Mateo i Leo, zarejestrowane tylko pod nazwiskiem matki w klinice środowiskowej w Minas Gerais. Wcześniak. Matka z ciężkim niedożywieniem.

Data poczęcia przypadała dokładnie na miesiąc poprzedzający noc, w której Emiliano wyrzucił Lucíę z domu.