Rumunka nie została wpuszczona na recepcję w swoim własnym hotelu

Sofia podniosła wzrok znad telefonu i pozwoliła ciszy zapaść.

Osiem minut.

Tylko tyle jej zostało.

Nie po to, żeby się usprawiedliwiać.

Nie po to, żeby się kłócić.

Ale żeby zdecydować, czy warto pozwolić tym ludziom kontynuować swój występ.

Para przy windzie szeptała.

Mężczyzna w drogim garniturze odchrząknął, zawstydzony.

Ktoś wyjął telefon i zaczął nagrywać.

Cătălin uśmiechnął się krzywo.