„Dziękuję” – powiedziała. „Zostań”.
Maria wybuchnęła płaczem.
Cătălin wybiegł, nie oglądając się za siebie.
O 23:59 winda się otworzyła.
Sofia weszła do środka, przewieszając przez ramię starą torbę i trzymając w niej czarną kartę.
Nie z zemsty.
Ale jako nauczkę.
Kiedy drzwi się zamknęły, hol był pusty.
Tylko zimny marmur i echo wieczoru, w którym niektórzy ludzie zbyt późno nauczyli się, że pozory nigdy nie mówią całej prawdy.