Samotna matka zabrała swoją córkę do pracy — nie spodziewała się propozycji szefa mafii.

„Tak, ale to ściśle tajne. Musisz być cicha jak myszka. Dasz radę?”

Lily poważnie skinęła głową, zamykając usta i zamykając je niewidzialnym kluczykiem.

Podróż do pracy była zamglona przez zatłoczone wagony metra i lodowate wiatry. Serena niosła Lily większość drogi, ramiona bolały ją od ciężaru dziecka i ciężkiego plecaka wypchanego kolorowankami, iPad’em z dokładnie 50% baterią, przekąskami i kartonikiem soku. Gdy dotarli do wysokiej, szklanej fasady Grande, Serena minęła obracające się drzwi frontowe i zjechała do wjazdu serwisowego. Ręce jej drżały, gdy zjeżdżała kartą. Światło zaświeciło na zielono. Krok 1 został ukończony.

Wnętrze luksusowego hotelu było labiryntem betonowych korytarzy, fluorescencyjnych świateł i biegnących pracowników. Serena prawie biegła do pomieszczenia z zaopatrzeniem pralni na 4 piętrze, dużej, bezokiennej szafy wypełnionej wysokiej jakości pościelą, przemysłowymi detergentami i zapasowymi uniformami. Rzadko odwiedzana w porannych zmianach. Serena zbudowała tymczasową fortecę używając 3 puszystych kołder i stosu poduszek w najciemniejszym kącie za regałami. Umieściła Lily w środku, wręczając jej iPada i kartonik soku.

„Dobrze, moja mała myszko,” szepnęła Serena, odgarniając kosmyk z czoła Lily. „Zostajesz tutaj. Oglądaj swoje kreskówki. Nie wychodź za żadne skarby. Mama wróci na przerwach, żeby sprawdzić, jak się masz.”

„Będę grzeczna, mamo,” obiecała Lily, już całkowicie pochłonięta ekranem.

Zaraz po 3 godzinach jej zmiany, penthouse błyszczał. Serena wypolerowała włoskie marmurowe podłogi, aż wyglądały jak szkło, odkurzyła ogromne mahoniowe regały w prywatnym biurze i wyprofilowała importowane jedwabne poduszki w salonie. Samo bogactwo tego miejsca było duszące. Każdy kawałek mebla kosztował więcej, niż mogłaby zarobić w ciągu życia.