Samotny ojciec, porter, tańczy żypną dziewczynę

…zajęci przyjaciółmi, a ja… po prostu patrzę.

Ion rozejrzał się. W tle zaczęła grać muzyka, a sala wypełniła się śmiechem i światłami. Dzieci biegały, rodzice robili zdjęcia, a on, z mopem w ręku, czuł, że nie ma tu dla niego miejsca. Ale spojrzenie małej dziewczynki go przykuło. Miała w sobie tę niewinność, która domagała się uwagi, ten promyk nadziei, którego życie jeszcze nie zgasiło.

— Jak masz na imię? — zapytał.

— Ana — powiedziała z uśmiechem. — A ty?

— Ion.

— Więc, Ion, chcesz być moim partnerem do tańca?