Samotny ojciec, porter, tańczy żypną dziewczynę

Następnego dnia, kiedy Ion przyszedł do pracy, na biurku dyrektora czekał na niego list. W środku była oferta: stała posada opiekuna w ośrodku rehabilitacyjnym dla dzieci niepełnosprawnych, z trzykrotnie wyższą pensją. A pod spodem odręczna notatka:

„Bo dobroci nie da się nauczyć. Trzeba ją poczuć”.

Ion podniósł wzrok i zobaczył Andrieja biegnącego korytarzem ze śmiechem. W tym momencie zrozumiał, że może życie, jakkolwiek ciężkie, zawsze znajdzie sposób, by rozjaśnić serca tych, którzy nigdy nie przestają czynić dobra.

I po raz pierwszy od dawna poczuł, że podłoga, którą codziennie sprzątał, lśni nie tylko od wosku — ale i od nadziei.