Serce przestało jej na chwilę bić.
A potem…
zabiło mocniej.
Zaczęła iść jego śladami.
Kawiarnia.
Usiadła przy stoliku.
To samo uczucie.
Jakby już tam była.
Park.
Ławka.
Łzy pojawiły się same.
A potem…
ona.
Starsza kobieta siedząca sama.
Trzymała zdjęcie.
Julia podeszła powoli.
„Przepraszam… czy znała pani Michała?”
Kobieta spojrzała na nią.
I nagle…
zamarła.