Przemieszczały się z miasta do miasta przez tygodnie po tym, jak ich ostatnie miejsce w rodzinie zastępczej rozpadło się w chaos – coś z dokumentami, przepełnionymi schroniskami i systemem, który często zapominał o dzieciach, gdy raz wpadły w jego szpary.
Uciekały.
Elena nie miała pojęcia, co nią kierowało, gdy zrobiła to, co zrobiła potem. Może to była pamięć o własnych dziecięcych nocach spędzonych głodnych i samotnych, a może po prostu myśl o odesłaniu ich z powrotem w burzę wydawała się porzuceniem kawałka samej siebie.
„Patrzcie,” powiedziała cicho, „mam małe mieszkanie w pobliżu. To nie jest nic wspaniałego, ale jest kanapa i koce.”
Dziewczynki wpatrywały się.
„Chcesz… żebyśmy zostały z tobą?” zapytała ostrożnie Lydia.
„Na dzisiaj,” odpowiedziała Elena.
Później zrozumie, że obietnice złożone „na dzisiaj” czasem stają się obietnicami na całe życie.

Pierwsze miesiące były chaotyczne, nieuporządkowane i pełne niepewności.