Mała dziewczynka klęczała na zimnej podłodze w holu szpitala i chwyciła mężczyznę za nogawkę spodni obiema rękami. „Proszę… proszę, panie, pomóż mojej mamie. Ona umiera.” Jej głos był cichy, niemal szeptem, ale w przestronnej, eleganckiej przestrzeni rozbrzmiewał jak stłuczone szkło.
Pielęgniarki zamarły, wstrzymując oddech, a recepcjonistka niemal cofnęła się od biurka, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Cały personel szpitala stanął w miejscu. Mężczyzna, którego dziewczynka zatrzymała, to był Jordan Blake – postać znana w mieście tylko z billboardów, telewizji i magazynów biznesowych.
Mężczyzna, który „buduje jutro już dziś.” Teraz stał tam w nienagannie skrojonym ciemnym garniturze, wartym więcej niż większość samochodów, jakie kiedykolwiek widział. Złoty zegarek błyszczał na jego nadgarstku w ostrym świetle, odbijając się od wypolerowanej podłogi.
Jordan zmarszczył brwi i próbował odejść, ale dziewczynka nie puszczała. Nagle potknęła się w swoich zbyt dużych sandałach i upadła prosto na jego nogę. Ochroniarze natychmiast zareagowali, a Jordan westchnął, próbując cofnąć się od niej.