Obie pobiegły do wyjścia, a Clara zamknęła za nimi drzwi. Ostatkiem sił wybiegła z podwórka, a Leonora się o nią opierała. Zatrzymała pierwszy samochód, który przejechał ulicą, błagając o pomoc. Kierowca, prosty człowiek wiozący warzywa na targ, zawiózł ich prosto na policję.
Rozpętał się skandal na skalę kraju. Dziennikarze, kamery, procesy i lata więzienia dla Veroniki. Radu odwrócił się i zemdlał, gdy poznał prawdę.
A Clara?
Otrzymała nie tylko sowitą nagrodę, ale także szansę na godne życie. Radu, pełen wdzięczności, pomógł jej leczyć matkę, a Clara uczęszczała do szkoły policealnej dla pielęgniarek, przysięgając sobie, że nigdy nie zapomni, co to znaczy usłyszeć mężczyznę wołającego o pomoc i nie odwracać głowy.
Bo prawdziwi bohaterowie czasami nie noszą peleryn.
Noszą fartuchy.