Śmiali się i oblewali sokiem starszą parę, nie wiedząc, że ich syn jest groźnym motocyklistą

Ich syn.

Nikt się nie poruszył. Tylko silnik cicho skrzypiał, metal wciąż był gorący. Matei spojrzał na rodziców. Koszula ojca była mokra, a matka trzymała za rękę drżącą dziewczynkę. Potem zwrócił się do grupy nastolatków.

— Który z was to zrobił? — zapytał spokojnie, ale głosem, który przecinał powietrze niczym ostrze.

Nikt nie odpowiedział. Jeden z nich próbował schować telefon, ale Matei go zauważył. Zrobił krok, potem kolejny. Nie biegł, ale jego spojrzenie mówiło wszystko. Przywódca, ten, który wylał sok, przełknął ślinę.

— Nic wielkiego, proszę pana, żartowałem tylko — wyjąkał.

Matei zatrzymał się tuż przed nim.