Śmiejąc się, dzieci powiedziały: „Zobaczymy, czy

„Nieruchomość i zgromadzone aktywa pozostają przy Augusty i Raymondzie Kellerach.

Istnieją wyraźne dowody przymusu i zamiaru oszustwa.”

Augusta płakała. Raymond zakrył twarz zrogowaciałymi rękami.

Corinne zamknęła oczy i pozwoliła, by ulga ją ogarnęła.

Sprawiedliwość nie przyszła szybko. Przyszła dokładnie wtedy, gdy była potrzebna.

Kellerowie zaprosili Corinne, by zamieszkała z nimi w ich posiadłości tuż za Silvergrove.

Był to rozległy dom wiejski, po którym wspinał się bluszcz, a stare dęby otaczały żwirową drogę. Corinne nigdy wcześniej nie doświadczyła miejsca, które czuło się jak uosobienie spokoju.

Przyjęła ich zaproszenie. Nie z obowiązku, lecz z poczucia domu, który dawno uważała, że nigdy nie pozna.

Lata, które nastąpiły, były pełne. Corinne nauczyła się ogrodnictwa. Adoptowała bezdomnego psa, którego Kellerowie nazwali Biscuit.

Gotowała z Augustą, która nauczyła ją robić ciasto z jeżyn, które smakowało jak samo lato.