Raymond opowiadał historie z młodości, o podróżujących muzykach i świętach żniwnych, historie, które sprawiały, że Corinne czuła, że świat jest większy i życzliwszy, niż kiedykolwiek pozwalała sobie wierzyć.
Czasem Corinne siedziała na werandzie z Delphine, która teraz często odwiedzała i zabierała ze sobą swoje dzieci.