Stał nieruchomo.
"Wyrzucasz to?"
„Nie wyrzucam cię. Nie wpuszczam cię.”
Zaśmiał się gorzko.
"Stwardniałeś."
Stał nieruchomo.
"Wyrzucasz to?"
„Nie wyrzucam cię. Nie wpuszczam cię.”
Zaśmiał się gorzko.
"Stwardniałeś."
— Dorosłem.
Podszedł bliżej i zatrzymał się niemal tuż przede mną.
— Jesteś sama, Eszter. To nie jest normalne. Kobiecie trudno jest być samej.
Spojrzałem mu prosto w oczy.
„Wtedy było ciężko. Teraz jest spokojnie”.
Przez kilka sekund szukała dawnej siebie – tej, która wątpiła, tej, która chciała coś udowodnić, tej, która czekała na aprobatę. Ale tej kobiety już nie było.
„Dobrze” – powiedział w końcu. „Rozumiem”.
Powoli uniósł skrzynkę z narzędziami. Rozejrzał się po sali jeszcze raz – jakby już w myślach układał tu swoje rzeczy.
„Jeśli zmienisz zdanie…” zaczął.
"Nie zrobię tego."