— „Zawsze spóźniony” — wymamrotała, zamiast powitania.
— „A ty wszystko planujesz z wyprzedzeniem” — uśmiechnął się, wyciągając bilet z kieszeni. — „12B.”
Julia poczuła, jak rumieniec wypełnia jej policzki. Trzy godziny lotu obok człowieka, którego przez lata unikała. Los chyba miał własny plan.
— „Mógłbym zamienić się miejscem…” — zaczął Oleg.
— „Nie trzeba” — przerwała mu. — „Jesteśmy dorośli.”
Usiadł obok, pachniał tym samym perfumem, który niegdyś budził w niej tyle wspomnień.
— „Jak praca?” — zapytał po starcie, gdy cisza stała się nie do zniesienia.
— „Dobrze, otworzyłam własne studio jogi” — odpowiedziała spokojnie. — „A ty? Nadal w tej samej branży?”
— „Nie, przeszedłem do konsultingu. Pamiętasz? Zawsze o tym marzyłem.”