Notatka była napisana tak prosto, że ból był jeszcze silniejszy:
„Proszę się nie martwić… jeśli nie chce pani dziecka, ja chcę je. Nie mam matki”.
Irina poczuła, jak coś w niej pęka na dobre. Nie było już miejsca na rozsądek, kalkulacje, strach. Czuła tylko ogromną gulę w gardle i ucisk w piersi, dokładnie tam, gdzie całe życie spędziła naprawiając serca innych.
Rozejrzała się, mając nadzieję, że znów zobaczy chłopca. Parking był prawie pusty. Padał tylko lekki deszcz, a w klinice umawiano wizyty, jakby nic się nie działo.
Irina zacisnęła notatkę w pięści. Czuła, jak jest mokra od łez.