Spóźnienie się do kliniki aborcyjnej

Usiadła z powrotem w samochodzie, ale nie odpaliła silnika. Jej ręka pozostała na brzuchu. Po raz pierwszy nie ze strachu, ale z ciepłą, opiekuńczą troską.

„Wybacz mi…” wyszeptała.

Obraz Radu, mężczyzny, który zostawił ją, gdy dowiedziała się o ciąży, powrócił jej do głowy. „Nie jestem gotowy” – powiedział. Jakbyś kiedykolwiek był w pełni gotowy na dziecko.

Telefon zawibrował. Recepcja kliniki.

Irina patrzyła na niego przez kilka sekund, a potem zatrzymała się. Otarła twarz, wzięła głęboki oddech i odpaliła samochód. Ale nie w stronę wejścia. Wyjechała z parkingu i ruszyła, nie wiedząc dokładnie dokąd. Tylko kawałek dalej.

Kilka przecznic dalej ponownie zobaczyła chłopaka. Stał pod drzewem, przemoczony, z rękami w kieszeniach.

Nagle zahamowała.

„Hej… chodź” – powiedziała, opuszczając szybę.