W salonie paliły się światła, mimo że była już po północy. W powietrzu unosił się słodki, obcy zapach, którego Elena nigdy wcześniej nie czuła w swoim domu.
Jej kroki nagle ustały, gdy usłyszała śmiech dochodzący z sypialni. Krótki śmiech, a potem kobiecy głos. Na chwilę jej serce stanęło. Chciała wierzyć, że to sobie wyobraża, ale uchylone drzwi ukazały jej okrutną prawdę: jej mąż, Ionuț, leżał w łóżku z jej najlepszą przyjaciółką, Giną.
Stała tam nieruchomo, z zimnymi dłońmi i łzami w oczach. Cyganka miała rację. Dwa węże grzały się na jej piersi, tuż pod dachem jej domu.