Sprzedał wszystko, żeby opłacić szkołę swoim dzieciom.
Wtedy jeden z nich uśmiechnął się tak, jak wtedy, gdy był dzieckiem i wrócił do domu brudny po zabawie.
- Matka…
Miotła upadła na cement.
—Andriej?… Paweł?…
Nie miała czasu nic powiedzieć. Złapali ją za wątłe ramiona i przyciągnęli do swojej piersi.
Maria płakała cicho. Tylko łzy płynęły strumieniami.
Sąsiadka z naprzeciwka patrzyła, zakrywając usta dłonią.
„Przyjechaliśmy dotrzymać obietnicy, mamo” – powiedział Paul.