Po trzech miesiącach doszłam do siebie na tyle, żeby pójść do biura.
Nie w drogich ciuchach. Nie z arogancją.
Z emocjami.
Kiedy weszłam do budynku, recepcjonistka spojrzała na mnie uprzejmie.
— Z kim masz umówione spotkanie?
— Z samą sobą — powiedziałam z uśmiechem. — Jestem Clara Popa.
Zapadła krótka cisza. Potem panika. Potem szacunek.
W następnym tygodniu oficjalnie objęłam kierownictwo.