Płakał.
Powiedział, że się myli. Że jest zdezorientowany. Że możemy porozmawiać.
Wysłuchałam go do końca.
Potem po prostu powiedziałam:
— Miałaś swoją szansę. Wybrałaś osobę, za którą mnie uważałaś. Nie osobę, za którą byłam.
Rozłączyłam się.
Tego wieczoru, w domu, trzymałam w ramionach moją córeczkę.
Spojrzałam na nią i wiedziałam.
To nie pieniądze dały mi siłę.
To fakt, że kiedy byłam załamana, podnosiłam się.