Odwróciłem się i wyszedłem. Nikt mnie nie zatrzymał.
Starsza dziewczynka, Lily, według podpisu, patrzyła prosto w kamerę...
Na podjeździe Ryan próbował się podnieść. Krew sączyła mu się z rozciętej brwi. Spojrzał na mnie z nienawiścią.
— Zapłacisz za to — wycharczał.
Zatrzymałem się na sekundę.
— Już zapłaciliście — odpowiedziałem spokojnie. — Tylko jeszcze o tym nie wiecie.
W szpitalu światło było zbyt jasne, a czas zbyt wolny. Lekarze zabrali ją ode mnie. Stałem na korytarzu z dłońmi wciąż drżącymi od adrenaliny i strachu. Po raz pierwszy tej nocy poczułem, że kolana mogą się pode mną ugiąć.
Gdy wyszedł lekarz, wiedziałem, że coś jest poważnie nie tak.