Starsza kobieta poszła oczyścić opuszczoną studnię w domu

Potem jej wzrok powędrował ku mniejszej skrzyni. Była lekko pęknięta, a wieko przechyliło się na bok, odsłaniając kawałek materiału owinięty wokół czegoś małego i okrągłego. Maria przełknęła ślinę, pochyliła się i powoli uniosła materiał. Wewnątrz znajdował się dziwny, ciężki, poczerniały brązowy medalion, z wygrawerowanym tym samym napisem, co na stopniu: „Kto schodzi, niesie ciężar tajemnicy”.

Nic nie rozumiała, ale czuła, że ​​wszystko jest powiązane z tą posiadłością, z rodziną Mendu, być może nawet z kobietą, która zginęła w studni lata temu. Myśl przyprawiała ją o dreszcze: co by było, gdyby jej śmierć nie była wypadkiem?

Podniosła jeden z papierów rozrzuconych na podłodze. Był to stary list, napisany pospiesznie: „Ukryjcie wszystko. Niektórzy zrobiliby wszystko za to, co znaleźliśmy. Skrzynie nie mogą zostać otwarte, dopóki nie nadejdzie odpowiedni moment”.