Po raz pierwszy od wielu lat Maria poczuła, jak nadzieja narasta w jej sercu. Wytarła ręce o fartuch i skinęła głową.
— Panie Iacob… Jestem z panem.
I w migotliwym świetle lampy dwoje prostych ludzi, naznaczonych życiem, postanowiło wspólnie złamać starą klątwę i wydobyć sprawiedliwość na światło dzienne.
Po raz pierwszy ciemność w głębi posiadłości przestała ich przerażać. Bo gdzieś w tej ciemności rodził się nowy początek.