Wszedł do pokoju, pochylił się, dotknął dużej skrzyni i westchnął głęboko.
— Oto sekret, który zrujnował pokolenia mojej rodziny. To złoto… — rozejrzał się po pokoju — …przyniosło jedynie klątwy, podejrzenia i śmierć. Mój ojciec ukrył je, mając nadzieję, że ochroni rodzinę. Ale prawda musi wyjść na jaw, inaczej krąg nigdy nie zostanie przerwany.
Maria spojrzała na niego z niedowierzaniem.
— I… co chcesz z tym wszystkim zrobić?
Jakub podniósł na nią wzrok.
— Użyć go do naprawy tego, co zepsute. Dla ludzi, nie dla dumy. Ale potrzebuję kogoś, kto widział wszystko i w razie potrzeby powie prawdę. Kogoś godnego zaufania.
Maria poczuła gulę w gardle. Ją? Kobietę bez niczego, która przyszła zarobić kilka lejów?
Ale w jego spojrzeniu była szczerość, która ją rozbrajała.
— Jeśli mi pomożesz, Mario… obiecuję ci, że nie będziesz musiała się już martwić o jutro.