Starsza kobieta poszła oczyścić opuszczoną studnię w domu

Nic nie rozumiała, ale czuła, że ​​wszystko jest powiązane z tą posiadłością, z rodziną Mendu, być może nawet z kobietą, która zginęła w studni lata temu. Myśl przyprawiała ją o dreszcze: co by było, gdyby jej śmierć nie była wypadkiem?

Podniosła jeden z papierów rozrzuconych na podłodze. Był to stary list, napisany pospiesznie: „Ukryjcie wszystko. Niektórzy zrobiliby wszystko za to, co znaleźliśmy. Skrzynie nie mogą zostać otwarte, dopóki nie nadejdzie odpowiedni moment”.

Maria poczuła, jak powietrze w pomieszczeniu robi się ciężkie. Nie była kobietą, która daje się ponieść opowieściom, ale coś tam w dole ją przytłaczało. Mimo to nie przebyła tej drogi, żeby odejść z pustymi rękami.

Napiął kręgosłup i ponownie podszedł do dużej skrzyni. Nacisnął zamek. Był szczelnie zamknięty. Rozejrzał się i zauważył duży kamień, oderwany od ściany. Podniósł kamień, wsunął go między zamek a drewno i, zaciskając zęby, uderzył. Zamek ustąpił z suchym trzaskiem, który rozniósł się echem po całym pomieszczeniu niczym grzmot.

Maria wzięła głęboki oddech i uniosła wieko.