Starsza kobieta poszła oczyścić opuszczoną studnię w domu

— Użyć go do naprawy tego, co zepsute. Dla ludzi, nie dla dumy. Ale potrzebuję kogoś, kto widział wszystko i w razie potrzeby powie prawdę. Kogoś godnego zaufania.

Maria poczuła gulę w gardle. Ją? Kobietę bez niczego, która przyszła zarobić kilka lejów?

Ale w jego spojrzeniu była szczerość, która ją rozbrajała.

— Jeśli mi pomożesz, Mario… obiecuję ci, że nie będziesz musiała się już martwić o jutro.

Po raz pierwszy od wielu lat Maria poczuła, jak nadzieja narasta w jej sercu. Wytarła ręce o fartuch i skinęła głową.

— Panie Iacob… Jestem z panem.

I w migotliwym świetle lampy dwoje prostych ludzi, naznaczonych życiem, postanowiło wspólnie złamać starą klątwę i wydobyć sprawiedliwość na światło dzienne.

Po raz pierwszy ciemność w głębi posiadłości przestała ich przerażać. Bo gdzieś w tej ciemności rodził się nowy początek.