Nad ranem mężczyźni obudzili się przed swoją panią. Usłyszała pukanie do drzwi na podwórzu i ostrożnie wyjrzała przez okno. Jeden z chłopców stał już na dachu, naprawiając spróchniałą, stale przeciekającą blachę.
Drugi rąbał drewno, starannie układając je pod ścianą. Trzeci nosił wodę ze studni. Czwarty naprawiał wypaczoną bramę.
Wyszła na werandę i w milczeniu przyglądała się pracującym ludziom, jakby byli we własnym domu.