Starsza, samotna kobieta dała schronienie czwórce byłych więźniów zale

Kiedy śnieżyca ucichła i droga stała się widoczna, mężczyźni przygotowywali się do odejścia. Chata znów opustoszała i zapadła cisza. Tuż przed odejściem ten, który odezwał się pierwszy, położył na stole schludny plik pieniędzy.

„To za waszą dobroć” – powiedział. „I za to, że nie patrzycie na nas jak na przestępców”.

„Niezależnie od tego, czy jesteście przestępcami, czy nie” – odpowiedziała spokojnie babcia – „sami o tym wiecie. Ale nie mogłam was zostawić na ulicy”.

Skinął głową i ruszyli w stronę leśnej drogi.