Violeta stała nieruchomo, z twarzą bladą jak marmur pod stopami. Cały pokój się na nią patrzył, ale jej wzrok był utkwiony tylko w Andrieju.
— To nie tak, jak myślisz — powiedziała, próbując odzyskać panowanie nad sobą.
Ale jej głos nie miał już tej pewności, co kiedyś. Ludzie szeptali między sobą, kamery telewizyjne relacjonowały na żywo, a świat w internecie już huczał. Idealna kobieta, uwielbiany mężczyzna, wielkie kłamstwo.
Andriej zrobił krok naprzód. Trzymał w dłoni szklankę, jakby kurczowo się jej trzymał jak jedynej stabilnej rzeczy w swoim życiu.
— Czy to wszystko było kłamstwem? Wszystkie łzy, wszystkie noce, kiedy trzymałam cię za rękę i myślałam, że cierpisz?