Violetta otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Tylko deszcz uderzał w okna jak zegar odmierzający koniec.
Lia, z szeroko otwartymi oczami, nie wiedziała, czy płakać, czy uciekać. Klara podeszła do niej i położyła jej dłoń na ramieniu.
— Byłaś bardzo odważna — powiedziała cicho. — Dorośli zapominają, co znaczy prawda. Ty im o tym przypomniałaś.
Za kulisami strażnicy mieli rozkaz nie zbliżać się do dziecka. Andriej odwrócił się do nich i uniósł rękę.
— Nikt jej nie dotyka.
Potem spojrzał z powrotem na Violetę.
— Zamierzasz powiedzieć wszystko, czy mam przekazać nagranie prokuratorowi?
Violeta wzięła głęboki oddech, a po jej policzkach spłynęły łzy, ale nikt już w nie nie wierzył.
— Nie chciałam tu skończyć — mruknęła. — To był tylko pomysł. Szansa. Mówiono mi, że ludzie kochają dramaty, a ja… potrzebowałam pieniędzy.