„Stój. To dziecko nie jest prawdziwe”

Po sali przeszedł szmer oburzenia. Ludzie wstawali z miejsc, niektórzy ją filmowali, inni wygwizdywali. Wszystko się waliło.

Andriej zamknął na chwilę oczy, a potem zszedł ze sceny. Zatrzymał się przed Lią i pochylił się do jej poziomu.

— Dziękuję, mała — powiedział drżącym głosem. — Może uratowałaś mnie bardziej, niż ci się wydaje.

Następnego dnia wszystkie gazety pisały: „Prawda, która obaliła imperium: dziecko, które powiedziało wszystko”.

Fundacja Călinescu została zbadana, a Violeta zniknęła z centrum uwagi. W zamian sierociniec Sfânta Maria otrzymywał darowizny z całego kraju. Świat pragnął poznać małą dziewczynkę, która nie bała się mówić prawdy.

Ale Lia nie chciała sławy. Pewnego ranka poszła z dyrektorem sierocińca do małej kawiarni niedaleko uniwersytetu. Czekał tam na nią Andriej. Nie był już eleganckim mężczyzną z plakatów, ale prostym człowiekiem, zmęczonym, ale szczerym.

— Nauczyłem się czegoś od ciebie — powiedział jej. Że prawda boli, ale leczy.

Wyjął z kieszeni kartkę papieru. To była umowa sponsorska. Obiecano nowy dom dla sierocińca i stypendia dla dzieci bez rodzin.