Pewnego deszczowego poranka chłopiec dostrzegł małą, drżącą sylwetkę przy fontannie w centrum. Pobiegł do niej.
— To ty! — powiedział z łzami w oczach.
Dziewczynka spojrzała zaskoczona.
— Przyszłeś… i widzisz?
— Tak, dzięki tobie — odpowiedział. — Tato! Oto ona!
Mężczyzna podszedł powoli. Ubrania dziewczynki były mokre, a bose stopy drżały. W jej oczach wciąż płonęło to samo łagodne światło.
— Panno — zaczął, z głosem zmienionym przez emocje — źle ją oceniłem. Powiedz mi… jak to zrobiłaś?
Uśmiechnęła się delikatnie.
— Nic nie zrobiłam. Po prostu słuchałam, co mówiło mi serce.
Ojciec milczał przez chwilę, po czym wyciągnął portfel.
Wyjął banknot 100 zł i podał jej.
— Proszę, kup sobie coś do jedzenia.