Syn milionera wdrapał się na stół i nakrzyczał na kelnerkę. Ale co ona zrobiła potem…

…i w następnej sekundzie zdawało się, że cały hałas w pokoju zamienił się w odległy ryk. Nie miało znaczenia, gdzie była, kto ją widział, jakie będą konsekwencje. W ramionach Dinu znów było dziecko, do którego przywiązał się bardziej, niż pozwalał na to jego zakres obowiązków. Ostrożnie położył tacę na pobliskim stole i, nie słuchając już żadnych rozkazów ani surowych spojrzeń, uklęknął obok niego i przytulił go do piersi.

— Wybacz mi, dziecko… wybacz mi… Nie chciałem cię zostawić… oni mnie nie zostawili…

Z oczu chłopca popłynęły proste, dziecinne łzy, lecz ciężkie jak ołów dla jej duszy.